niedziela, 12 maja 2013

Skarby.


   Schowek mi się w samochodzie nie domykał. Od nadmiaru.

Ignorowałem, ile mogłem, ale w końcu przyszedł ten czas, że trzeba było przetrzebić zawartość. Większość- oczywiście- śmieci, ale wśród stosów wydruków, rysunków, notatek i rachunków, schował się plik złożonych w pół kartek. Takie tam. Niby nic szczególnego.
   Słyszeliście kiedyś o restauracjach, w których serwuje się dania w ciemności?
Idea polega na tym, że wraz z utratą jednego zmysłu, wyostrzają się pozostałe. Tak niecodzienny posiłek spożywa się palcami, by doświadczyć kulinarnych wrażeń w zupełnie odmienny sposób, a z przygody tej wynieść nie tylko niezapomniane smaki ale i zaskakujące wnioski o konsystencjach, lepkościach czy strukturach potraw. Może też trochę, żeby oka widelcem sobie nie wybić.
Ponoć elementem zabawy jest również zgadywanie co się jadło, bo dania są niespodzianką szefa kuchni. Gości obsługują niewidomi kelnerzy, albo tacy w noktowizorach. Ciemności kompletne. Romantyczne ponoć. Do wyobraźni w każdym razie przemawia.

   Research robiłem, strasznie daleko i drogo, z tego co pamiętam, ale przecież czego się nie robi..
Głupie to było i oczywiście nie wyszło, z różnych względów, ale starałem się
Nawet taki śmieszny dywan był z, jakby, dwucentymetrowych dredów, i stolik okrągły jak w restauracji o co niełatwo jak się okazuje. Jedzenie za to...
Jak dla mnie, było boskie. Nawet dość malownicze w świetle, zagadkowe i pyszne. Fakt, że pracochłonne trochę, ale efekt do dziś pamiętam jako najlepszy obiad jaki przygotowałem. Ever! Może i źle pamiętam. Pamięć różne cuda wyczynia. Wczoraj usłyszałem, że wspomnienia najmocniej wiążą się z wrażeniami węchowymi. No więc może mi dobrze pachniał, i zapamiętałem.

   A te kartki to były notatki z przygotowań. Przepisy, z których po twórczej syntezie powstały wspaniałości na talerzach. Plan. Żenujące lekko, ale takie już są wspomnienia czasem. Moje dość często chyba nawet. Naiwne do ścisku gardła.
Schowam je głęboko. Kiedyś się przydadzą może. I może znowu coś ugotuję. Pewnie jakieś okazje będą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz