poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Biesy.
Bieszczady krainą wilka są. I krainą turysty. Pieszego dodajmy .
Fascynujące jest to braterstwo szlaku. Wspaniali ludzie tworzący specyficzny klimat. Pewnie, że ludzie są różni. Mądrzy, głupi, pyszałkowaci, nieśmiali, w zdeptanych do niemożliwości trampkach, w trekach za 700 zł które słynne bieszczadzkie błoto widziały ocierając się o sąsiada w kolejce po lody w Cisnej.
Ważne, że są. Szlak jednoczy. Schroniska są jego przedłużeniem. Już tęsknię za domem w plecaku, jedzeniem z ogniska i uśmiechami o poranku ludzi, których nie rozpoznałbym inaczej bo dosiedli się do ognia w środku nocy, gdy oczy wpatrzone były już dawno w zawsze zbyt drobny druk śpiewników.
Te uśmiechy są dla mnie ważne. Cenne.
Pouśmiechałbym się do kogoś
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz