sobota, 8 czerwca 2013

Dysonans


   Byłem dziś w klubie.
Zdarza się czasem. Przyjaciele zaproszą, to miło spędzimy wspólnie czas. Pogadamy, pouśmiechamy się do siebie, powydurniamy na parkiecie. Zwykle doceniam bardzo te chwile, ale dziś miałem obniżoną tolerancję.
Niewyspanie pewnie. Przez ostatnie półtora tygodnia średnia dobowa długość mojego snu wyniosła około 5 godzin. Dziś rano obudziłem się bez budzika, po ośmiu godzinach, fizycznie wypoczęty. Tylko mózg domagał się jeszcze trochę relaksu.
   Efekt tego niedopasowania psyche do physis nasilał się cały dzień. Jadąc rowerem przez miasto, miałem ochotę włączyć autopilota i pedałować do końca drogi. Bez myślenia, rozmów, kakofonii dźwięków. Zresetować umysł i po prostu chłonąć otaczający świat, będąc obok, w pędzie, za jedyne obciążenie głowy mając zadanie zmuszenia mięśni do ruchu. Skręciłem do domu. Kupiłem ser na sernik, ale przypomniałem sobie, że za dwie godziny impreza. Odpocząłem trochę, z rozkoszą współdzieliłem posiłek z przyjaciółmi, przy czym dowiedziałem się, że u nas też impreza wieczorem. Do "Nietoty" pojechałem rowerem, chcąc jeszcze trochę relaksu zażyć, ale za blisko.
   Na miejscu kumple, przyjaciółki, znajomi i nieznajomi. Ładne dziewczyny, głośna muzyka, drinki. Dziś to nie mój klimat. Te prasowane koszule, skórzane kurteczki, sterczenie przed kontuarem w czapeczce. Ekipy z wieczorów panieńskich i kawalerskich. Lans i pozerka. Dziś chciałbym naturalności. Ciepła. Iskierek w oczach i rozmowy. Dudnienie muzyki w uszach zniechęcało. Zmęczenie głowy wywoływało pieczenie oczu i ukradkowe ziewanie. Podzieliłem się z ekipą kilkoma opowieściami, póki jeszcze muzyka była na tyle niegłośna, że dało się coś usłyszeć. Popodziwiałem chwilę ładną dziewczynę siedzącą dwa stoliki dalej, gdy już nie dało się rozmawiać. Zamiast na parkiet, poszedłem do domu, szukać jakiejś oazy spokoju.
   "Do lasu mnie. I do gór. Bardzo."  Dziś. Dobrze, że jutro w góry idę. Na klatce schodowej minąłem się z naszą domową imprezą, która eksportowała się na miasto. I tak: "Na zachód, w góry ruszyć, jestem gotów".
 Dobrej Nocy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz