Popłynęli koledzy w rejs
Fale ich kołyszą gdzieś...
Właściwie popłyną jutro.
Jedni do Włoch, drudzy w Chorwackie rejony, a mi tęskno.
Kumpel poprosił o wsparcie merytoryczne w formie drukowanej. Zajrzałem do morskiej biblioteczki. Wysłużony "Sternik i Żeglarz..." i prawie nieużywany "Instruktor" popłyną służyć radą. Namokną od słonego powietrza. Przedmucha je i ochlapie na pokładzie, a mnie nie.
Oj, jak mi się chce. Do wiatru, do lin, do żagla. Do steru a nawet do kopcącego diesla. Do stuku fałów o maszty i do samotności na dziobie. Do cichego portu i morskich ballad nad ranem. Wyciągnąłem z regału "Ceremoniał morski" i przeczytałem ze dwa rozdziały. Przeszukałem wszystkie półki, ale "Szanty i Szantymeni" pewnie wywędrowali do kogoś w odwiedziny. Może ktoś, wertując ich kartki, szykuje prawdziwe karaibskie drinki, albo eksperymentuje w kuchni z osiemnastowiecznymi marynarskimi potrawami.
Może jednak rzucić to wszystko i iść na morze... papiery wyrobić, Alfa o kajutkę ciepłą poprosić. Po oceanach się powłóczyć.
...Dla nich dobry los lub zły
Im się sen na jawie śni
Dla mnie zwykłe, szare dni
Na jachcie nie ma wiele miejsca. Mało jest prywatności. Ważne jest, by dobrze się dobrać z ekipą, ale czasem niestety się nie udaje. Wtedy jest jeszcze dziób.
Idąc na dziób dajemy sygnał, że chcemy być sami. Że potrzebujemy izolacji, odrobiny wytchnienia od.. od reszty. Nieważne od czego. I nawet gdy fordek jest mikroskopijny, gdy znajdzie się tam kilku kolejnych spragnionych samotności, znajdziemy ją. Taka magia. Siedzenie samotnie ramię w ramię pomaga. Może nawet bardziej niż siedzenie samotnie samotnie. Bo efekt potęgowany jest przez to uszanowanie tradycji. Szacunek. I współczucie, czy wspólne czucie raczej, empatię.
Taka ciekawostka z wody, jakby ktoś nie wiedział
Fale ich kołyszą gdzieś...
Właściwie popłyną jutro.
Jedni do Włoch, drudzy w Chorwackie rejony, a mi tęskno.
Kumpel poprosił o wsparcie merytoryczne w formie drukowanej. Zajrzałem do morskiej biblioteczki. Wysłużony "Sternik i Żeglarz..." i prawie nieużywany "Instruktor" popłyną służyć radą. Namokną od słonego powietrza. Przedmucha je i ochlapie na pokładzie, a mnie nie.
Oj, jak mi się chce. Do wiatru, do lin, do żagla. Do steru a nawet do kopcącego diesla. Do stuku fałów o maszty i do samotności na dziobie. Do cichego portu i morskich ballad nad ranem. Wyciągnąłem z regału "Ceremoniał morski" i przeczytałem ze dwa rozdziały. Przeszukałem wszystkie półki, ale "Szanty i Szantymeni" pewnie wywędrowali do kogoś w odwiedziny. Może ktoś, wertując ich kartki, szykuje prawdziwe karaibskie drinki, albo eksperymentuje w kuchni z osiemnastowiecznymi marynarskimi potrawami.
Może jednak rzucić to wszystko i iść na morze... papiery wyrobić, Alfa o kajutkę ciepłą poprosić. Po oceanach się powłóczyć.
...Dla nich dobry los lub zły
Im się sen na jawie śni
Dla mnie zwykłe, szare dni
Na jachcie nie ma wiele miejsca. Mało jest prywatności. Ważne jest, by dobrze się dobrać z ekipą, ale czasem niestety się nie udaje. Wtedy jest jeszcze dziób.
Idąc na dziób dajemy sygnał, że chcemy być sami. Że potrzebujemy izolacji, odrobiny wytchnienia od.. od reszty. Nieważne od czego. I nawet gdy fordek jest mikroskopijny, gdy znajdzie się tam kilku kolejnych spragnionych samotności, znajdziemy ją. Taka magia. Siedzenie samotnie ramię w ramię pomaga. Może nawet bardziej niż siedzenie samotnie samotnie. Bo efekt potęgowany jest przez to uszanowanie tradycji. Szacunek. I współczucie, czy wspólne czucie raczej, empatię.
Taka ciekawostka z wody, jakby ktoś nie wiedział
Dobrze posiedzieć samotnie ramię w ramię.
...Przyjdą te dni,
A na razie...
Popłynęli koledzy w rejs...


